Reklama

Na ile można sobie pozwolić w reklamie?

Urząd Konkurencji i Konsumentów wziął pod lupę reklamę suplementów dla dzieci i nakazał jej sprostowanie. Dlaczego?

Nie milkną echa ostatniej afery związanej z reklamą żelków magnezowych, które rzekomo mają poprawiać jakość życia dzieci i podnosić koncentrację. UOKiK po dokładnym zbadaniu spotów reklamowych, które zachwalają magnezowe misie, jako remedium na wszelkie bolączki zdrowotne dzieci w wieku szkolnym stwierdził, że nie ma żadnych przesłanek, aby taki komunikat był w reklamie przedstawiany. Firma produkująca rzeczony produkt nie jest w stanie przytoczyć żadnych dowodów, że misie faktycznie wpływają na koncentrację u dzieci i podnoszą jakość ich szkolnego i pozaszkolnego życia. W związku z tym zostało nakazane sprostowanie reklamy w mediach. Przy okazji tej sprawy odżyła dyskusja o tym, jak daleko można posunąć się w reklamie, aby sprzedać produkt i czy aby błędne komunikaty zawarte w reklamach produktów przeznaczonych dla dzieci nie są po prostu niemoralne. Oczywiście ile osób tyle opinii w tej sprawie. Zasadnym jest jednak zastanowienie się, czy nie lepiej byłoby promować zdrowy styl życia, aktywność fizyczną, racjonalne odżywianie i zdrowy balans między zajęciami a zwyczajną niczym nieskrępowaną dziecięcą zabawą niż tylko specyfiki, które w sztuczny sposób mają rzekomo być remedium na wszelkie problemy. Wydaje się, że ta sama reklama podana w zupełnie inny sposób z użyciem innych niewprowadzających w błąd komunikatów zrobiłaby znacznie więcej pożytku niż taka nierzetelna publikacja.